Cześć! Czołem! To ja Marian. Ten od wywozu gruzu.

Odkąd moi klienci dowiedzieli się, że mam taki nieśmiały pomysł, by zacząć pisać bloga, dostałem od nich mnóstwo wiadomości. Było mi niezmiernie miło czytając je. Powiem szczerze, nawet nie przypuszczałem, że tylu klientów stoi za mną murem i mnie wspiera. To takie krzepiące. Jednak moja sumienna praca i zaangażowanie ma swoje odzwierciedlenie w zadowoleniu i postawie klientów wobec mojej osoby. Chyba mogę nieśmiało stwierdzić, że czuję się naprawdę dumny. Cenię sobie dobre relacje z klientami, dlatego cieszy mnie, gdy uznają mnie za osobę godną zaufania i chcą dzielić się ze mną swoimi doświadczeniami z życia. Wiele z nich opisała mi historie pełne przygód związanych z remontami. Pomyślałem sobie, że podzielę się z wami niektórymi z nich moi drodzy czytelnicy. Dziś przedstawię przygodę państwa Drzemowskich.

Pod czujnym okiem sąsiada

Był ciepły wiosenny dzień i państwo Drzemowscy zaplanowali remont w mieszkaniu. Z początku miał to być remont salonu, a skończyło się na prawie całym mieszkaniu. Taki zapał miał pan Jarek. Wiadomo: zmiana koloru ścian,. Zaczęło się od szpachlowania i tu już pojawiły się pierwsze problemy, ponieważ okazało się, że to nie stara szafa jest krzywa lecz ściana, więc pojechali do sklepu po gips, farby, wałki i pędzelki oraz inne rzeczy konieczne do remontu. Pan Jarek to perfekcjonista i nie obyło się bez specjalnego wdzianka na czas remontu, aby zabezpieczyć się przed kurzem i ewentualnymi ciapkami w kolorze beżu i popielu. Wróciwszy z zakupów spotkali swojego jakże miłego sąsiada z trzeciego piętra.

- Dzień dobry. Widzę, że remont się szykuje. Powiedział paląc papierosa
- Dzień dobry. Oj tak. Kiedyś w końcu trzeba się za to zabrać. Zwlekamy z tym już od dłuższego czasu, a teraz tak się złożyło, że oboje jesteśmy na urlopie, więc można ten czas owocnie wykorzystać. Odpowiedział pan Jarek z uśmiechem na twarzy.
- Tylko nie zapomnicie wywieźć gruzu, bo chyba wiecie, że tu go wyrzucać nie wolno. Odpowiedział sąsiad i wskazał na kontener na śmieci. 
- Oczywiście, że wiemy i wywieziemy, to rzecz jasna. Odparli młodzi i poszli dalej, ucinając rozmowę z sąsiadem.

Gruz poszukiwany

Następnego dnia praca zaczęła się pełną parą. Kurzyło się a za oknem było słychać odgłos wiertarki, na zmianę z jakimś stukaniem i szuraniem. Sąsiad przechadzał się nieopodal i spoglądał w otwarte okno państwa Drzemowskich. Nie wiadomo dlaczego częściej zaczął wyrzucać śmieci i spoglądał czy przypadkiem gdzieś nie spoczywa worek z gruzem. Niestety takowego nie znalazł i nie był z tego faktu zadowolony, bo czasem nudzi mu się bardzo i chętnie napisałby jakieś pisemko do administracji czy innej instytucji, bo on tak strasznie lubi pisać, a ostatnio zabrakło mu już inspiracji. Eh ci młodzi zawiedli go, ale sąsiad nie należy do osób, które się poddają. Oprócz talentu do pisania ma ogromną cierpliwość i umiejętność obserwacji. To właśnie na niej postanowił się w całości skoncentrować.

- O! Pan Drzemowski. Co za niespodzianka. Powiedział gdy zobaczył Jarka niosącego worek ze śmieciami.
- Co tam pan niesie? Zapytał z ironicznym uśmieszkiem.
- Takie tam już mi niepotrzebne.
- Niech pan pokaże co tam pan ma. Dociekał sąsiad.
- Oj drogi sąsiedzie. Niech pan da już spokój. To zwykłe odpady mieszane a nie gruz.

Sąsiad z skwaszoną miną odwrócił się i podążył w kierunku swojej klatki schodowej.
Jarek po powrocie do domu opowiedział żonie o prowadzonym dochodzeniu sąsiada pod tytułem: Gdzie jest ten gruz?. Małżeństwo uśmiało się tylko, bo już dokładnie mieli wybraną firmę, która zajmuje się właśnie wywozem gruzu i odpadów po remontowych. Kiedyś już korzystali z moich usług i wiedzieli, że jeśli potrzebny wywóz gruzu, to tylko z firmą Mariana.

Praca wre - Jarek remontuje

Następnego dnia koło południa rozległ się dzwonek do drzwi  państwa Drzemowskich. To ulubiony sąsiad.

- Przyszedłem do was kochani sąsiedzi zobaczyć jak tam prace remontowe. Może w czymś pomóc? Powiedział stojąc w drzwiach.
- Proszę zapraszam. Powiedział Jarek otwierając szerzej drzwi.
- Może jakiejś kawki pan się napije?
- Z chęcią. Odparł sąsiad i wszedł do mieszkania rozglądając się po mieszkaniu w poszukiwaniu nagromadzonego gruzu po pracach remontowych. No i stał sobie nikomu nie wadząc na razie w wiadrach i workach.
- Tak sobie postanowiliśmy, że skoro już tyle kurzu i hałasu to odmalujemy drugi pokój, a że wyhaczyliśmy na promocji takie ładne kafle to zrobimy jeszcze łazienkę. Najtrudniej jest się zabrać a jak już praca wre to żona będzie miała pociechę z pracowitego męża. Może jakąś nagrodę w zamian dostanę.
- Oj to tego gruzu będzie spoooro. Tak się cały  czas zastanawiam, jak wy te wszystkie odpady wywieziecie.  Powiedział sąsiad.
- Oj taaak. Trzeba będzie kontener zamówić. Odpowiedział Jarek i uśmiechnął się.

Po kilkudziesięciominutowej wizytacji sąsiad opuścił mieszkanie. Przy wyjściu, żegnając się powiedział:

- Gdybyście potrzebowali pomocy lub firmy, która wywiezie gruz to możecie na mnie liczyć.
- Dziękujemy bardzo, ale myślę, że nie będzie takiej potrzeby.

Wywóz gruzu - Marian atakuje

Po skończonym remoncie państwo Drzemowscy zadzwonili do mnie i zamówili kontener. Ja na kolejny dzień przybyłem z samego rana i załadowaliśmy cały gruz. W mieszkaniu nie zostało po nim żadnego śladu. Sumienny sąsiad, który właśnie spacerował sobie przed blokiem, był świadkiem całego zajścia. Bacznie obserwował ciężarówkę, która podjechała i odjechała z załadowanym kontenerem. Na pożegnanie zrobiliśmy sobie jeszcze pamiątkowe zdjęcie na tle załadowanego kontenera gruzem.

- Jeśli się pan zgodzi to wywieszę na klatce schodowej to zdjęcie i podpisze: Wywóz gruzu dzwoń do Mariana. To chyba uspokoi naszego sąsiada.
- Mam taką nadzieję. Pozdrowiłem i uśmiechnąłem się, machając do zadowolonych klientów.